choosing gray

They say that you become an average of people you spend the most time with. I think I agree with that. Even when I thought that my fashion choices were my own, I’ve observed more and more reflections of my friends in my styling as my style has been developing.
The truth is that the older we get, the harder it is for us to make time for amusement. Endless responsibilities consume us…
and you see, my boyfriend loves gray color. And I think that if he’d ever loose the ability to see in color – he wouldn’t really mind. Yes, I thinks he loves all shades of gray that much (maybe not 50, but still). So, the thing is – if I don’t find more time to spend with my friends in my schedule – I’m certain that my blog content will soon look like this very post today. And there’s one Happily Gray on this planet and I have to make sure that it stays that way!

(shirt and cardigan from second-hand store, zara pants and deezee boots)
photos by PiotrPruszkowski

10 Reactions

  1. Han

    Piękne focie, no i ten swiatlocien! Mój D tez ma świra na punkcie szarego. Nie wiem co za magia siedzi e tym kolorze xD

  2. karolina

    zauważyłam sama na sobie, że zmienia mi się styl w zależności od miejsca pracy. Kiedy pracowałam w odzieżowym, nosiłam dużo sukienek, ubierałam się kobieco. Staż w Domu Kultury – więcej koszul i mniej kolorów. Więc na pewno coś w tym musi być :P
    A odkąd zostałam oficjalnie żoną, w ogóle jakoś porzuciłam grunge’owe klimaty na rzecz botków i płaszczy, bo jakoś tak już ‘nie wypada’ :D
    Oczywiście trochę wyolbrzymiam, ale faktycznie tak jest, że z wraz z otoczeniem i upływającym czasem styl nam się zmienia.
    Zazdroszczę pięknych rzeczy z sh, ja tutaj gdzie mieszkam nie znalazłam żadnych wartych odwiedzania, a kiedyś byłam od kupowania w lumpeksach uzależniona…

Leave a Reaction

Your email address will not be published. Required fields are marked *